Przestań czekać na śmierć współmałżonka, aby być szczęśliwym

Badanie wadliwego marzenia wszystkich nieszczęśliwie zamężnych ludzi

.

Photo by Aron Visuals on Unsplash

Podnieś rękę, jeśli kiedykolwiek czułeś, że utknąłeś w nieszczęśliwym małżeństwie.

Ponieważ jest to artykuł internetowy, nie mogę zobaczyć, ile rąk jest w powietrzu, ale jestem skłonny założyć się, że jest ich sporo.

Teraz dla bardziej godnego pożałowania wezwania: podnieś rękę, jeśli kiedykolwiek śniłeś o tym, że twój znaczący partner umiera, uwalniając cię w ten sposób od nieszczęśliwego małżeństwa.

Jestem skłonny założyć się, że teraz jest mniej rąk w górze, ale grupa z was siedzących tam z opuszczonymi rękami jest cholernymi kłamcami.

Prawda jest taka, że tak wielu ludzi, którzy czują się uwięzieni w nieszczęśliwych i niezdrowych małżeństwach od czasu do czasu śni o tym, że ich współmałżonek nagle umiera. Czuje się to jak obrzydliwa rzecz do zbadania, ponieważ przyznanie się do takiej rzeczy prawdopodobnie oznacza, że jesteśmy okropnymi ludźmi, prawda?

Cóż, jestem tutaj, aby powiedzieć, że nie jesteś okropną osobą (lub jeśli jesteś, to nie z powodu tej konkretnej sytuacji).

Rozłóżmy marzenia o śmierci współmałżonka, abyś mógł zrozumieć, skąd się one biorą, dlaczego nie oznaczają, że jesteś bezdusznym socjopatą, i – a może przede wszystkim – dlaczego jest to z natury wadliwe „życzenie”.

Prawda numer jeden:

Zapewniam cię, że nie jesteś sam w zanurzaniu palca w okazjonalnych marzeniach o śmierci współmałżonka, i nie jesteś sam w odczuwaniu wstydu z tego powodu. Wiem o tym, ponieważ przez lata czułam się uwięziona w niezdrowym małżeństwie i czasami miewałam takie sny – i czułam się jak naganna osoba za posiadanie takich myśli.

Na początku tego roku prowadziłam podcast o śmierci i stracie, rozmawiając z terapeutami i ludźmi, którzy znaleźli się w trudnych okolicznościach i związkach. Dzięki tym rozmowom dowiedziałam się, że sen o śmierci współmałżonka jest bardzo powszechnym, wywołującym poczucie winy eksperymentem myślowym dla ludzi, którzy utknęli w swoich związkach i okolicznościach.

Prawda numer dwa:

Fakt, że tak wielu nieszczęśliwie żonatych ludzi ma te same ulotne sny, nie oznacza, że żyjemy w świecie pełnym bezdusznych socjopatów. W rzeczywistości oznacza to, że żyjemy w świecie, w którym wielu z nas znajduje się w głęboko niesatysfakcjonujących sytuacjach i niezdrowych związkach, w których czujemy się uwięzieni, ale nie chcemy (lub czujemy, że nie możemy) wziąć odpowiedzialności za wydostanie się z nich. Przekonujemy siebie, że jesteśmy bezsilni.

Podjęcie odpowiedzialności – podjęcie działania – jest trudne. Oznacza to, że musimy odbyć trudne rozmowy i niewygodne konfrontacje. Musimy narysować linie na piasku. Musimy być uczciwi, zarówno wobec siebie, jak i wobec innych. Musimy zaryzykować podjęcie poważnych decyzji, które niosą ze sobą ogromne konsekwencje, i musimy wziąć na siebie konsekwencje, które nastąpią później.

Powiedzieć współmałżonkowi, że chce się rozwieść? Trudno. Wyobrażenie sobie finansowych implikacji tego? Do bani. Ryzykować niechlujny spektakl, który rozgrywa się na Facebooku, gdzie twoi przyjaciele wybierają strony, a może nie wybierają twojej? Przerażające. Nie wspominając już o tym, jak dzieci poradzą sobie z tym wszystkim? To wszystko wydaje się niesamowicie ryzykowne, bolesne, przerażające i przepełnione niewiedzą. A niewiedza jest najgorsza.

Ahhh, ale co jeśli twój trudny małżonek właśnie zdarzył się odejść cicho w swoim śnie? Jasna cholera – voila. Wszystkie twoje największe wyzwania i obawy zostałyby nagle usunięte, prawda? Nie musiałbyś robić niczego inaczej. Nie musielibyście w żaden sposób bujać łodzią. Nie musiałbyś wrzucać niczego w niepewny przewrót. Nie musielibyście inicjować bolesnych rozmów, ryzykować wzniecania gniewu, ryzykować utraty rzeczy.

Cechą marzeń o Śmierci Małżonka nie jest to, że chcemy, aby najbliżsi nam ludzie cierpieli i umierali ohydną śmiercią, chodzi tylko o to, że mamy szaloną awersję do brania odpowiedzialności za własne sytuacje i działania, bo to trudne. Chcemy, aby wszystkie trudne rzeczy zostały za nas usunięte. Chcemy zmian bez konieczności pracy. Więc dobra wiadomość w tym wszystkim jest taka: nie, nie wszyscy jesteśmy bezdusznymi socjopatami – jesteśmy leniwi, przestraszeni, niepewni i więcej niż trochę tchórzliwi… jeśli to sprawi, że poczujesz się lepiej.

Which brings us to…

Truth number three (and this is a real doozy) :

Even if your fleeting daydream comes true, your life will not be wondrously fixed, and you will not automatically be happier.

How I know this? Ponieważ byłam w nieszczęśliwym i niezdrowym małżeństwie przez wiele lat, marzyłam o wszystkich trudnych aspektach mojego życia, które zostałyby usunięte, gdyby mój mąż umarł – i wtedy on umarł. Moje życie nie zostało naprawione. I nie stałam się nagle szczęśliwa. Moje życie było inne, ale inne to nie to samo, co lepsze. I gwarantuję, że to samo byłoby prawdą dla ciebie.

Dlaczego?

Bo jeśli jesteś rodzajem osoby, która jest niewygodna ze stawaniem w obronie siebie, prowadzeniem trudnych rozmów, ustalaniem granic i podejmowaniem działań w celu naprawienia swojego życia, gdy twój małżonek żyje, nadal będziesz tego rodzaju osobą po ich śmierci. Nie wyrastają ci magicznie jaja, mądrość i kręgosłup, kiedy twój współmałżonek odchodzi. Jedynym sposobem na rozwój tych rzeczy jest wykonanie osobistej pracy, aby je rozwinąć, a jeśli twój małżonek po prostu umrze – jeśli wszechświat zabierze twoje postrzegane problemy – usunie tę pracę. Co wydaje się być marzeniem, prawda? Nie-musisz-wykonywać-pracy. Tylko, że ta część pracy jest tym, co tworzy rzeczywistą zmianę. Bez pracy, jesteś teraz tylko wdową/wdowcem, który nie czuje się komfortowo stając w obronie siebie, nienawidzi inicjowania trudnych rozmów, nie wie jak stawiać granice i czuje się niezdolny do podjęcia działań, aby naprawić swoje życie. Wciąż w tym tkwisz. Ty wciąż czujesz się jak ofiara swoich okoliczności.

Problemem wciąż jesteś ty.

Poza tym teraz również znajdujesz się przesiąknięty poczuciem winy, ponieważ rzecz, o której od czasu do czasu marzyłeś, faktycznie się spełniła, więc na dodatek do wszystkiego innego teraz również przyklejasz sobie etykietkę złej osoby.

Możliwości są takie, że następny związek, który masz, będzie w jakiś sposób odzwierciedlał ten, który miałeś ze swoim teraz zmarłym małżonkiem. Ponieważ jesteś tą samą osobą, przyciągasz te same rzeczy, działasz w ten sam unikający konfliktu sposób w związkach. To idzie trochę w parze ze statystyką, że 70% zwycięzców loterii kończy jako bankrut w ciągu pięciu lat. Ponieważ pieniądze, które dał im wszechświat – pieniądze, co do których byli pewni, że są odpowiedzią na wszystkie ich problemy – nie były prawdziwą odpowiedzią na postrzegany problem. Nie jest to również podobne do sytuacji, gdy mój 9-latek martwił się brakiem przygotowania do zbliżającego się testu z matematyki, więc stwierdził, że może, miejmy nadzieję, szkoła spłonie, aby nie musiał do niego podchodzić. Płonąca szkoła nie sprawi w magiczny sposób, że będziesz dobry w dzieleniu długim, dzieciaku.

To wszystko to samo. Wszechświat nie poda ci rozwiązań twoich problemów, jeśli nie wykonasz cholernej pracy.

Śmierć twojego współmałżonka niczego nie „naprawia”, ona tylko sprawia, że sprawy mają się inaczej. I dopóki nie zajmiesz się tym, jak działasz w swoich związkach i w swoim życiu, nic tak naprawdę nie zmieni się na lepsze.

Więc jeśli jesteś nieszczęśliwy w swoim małżeństwie lub w swoim życiu, błagam cię: przestań marzyć i zbierz się do kupy. Wyjaśnij sobie, czego chcesz, jakie są twoje wartości, jak mają wyglądać twoje związki, i zaplanuj pracę, jaką trzeba będzie wykonać, aby się tam dostać. A potem zacznij. Podejmij działanie. Wykonaj ciężką pracę. Tak, to będzie naprawdę trudne. Tak, będziesz tracić rzeczy i ludzi. Tak, to niemożliwe, aby wiedzieć dokładnie, jak będzie wyglądała twoja nowa przyszłość, dopóki się tam nie dostaniesz. Ale jeśli chcecie zmian, musicie być tymi, którzy je stworzą.

Wszechświat może sprawić, że rzeczy będą inne, ale musicie wykonać pracę, aby rzeczy się zmieniły.

Moja ręka jest w powietrzu. Przysięgam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.