Król świata: jak Ludwik XIV przekształcił Francję w globalną potęgę

Jeśli jest jeden dzień, który ilustruje, jak Ludwik XIV wpłynął na świat daleko poza granicami Francji, to jest to 16 listopada 1700 roku. Tego dnia, o 11 rano, drzwi Grand Cabinet du Roi, czyli komnaty rady, w Wersalu, otworzyły się, by ukazać Ludwika i jego 17-letniego wnuka, Filipa, diuka d’Anjou. W pokoju zapadła cisza.

Reklama

Mając 62 lata i będąc u absolutnego zenitu swojej władzy, Ludwik miał do ogłoszenia. „Messieurs, oto król Hiszpanii” – powiedział o Filipie. „Jego narodziny powołały go do tej korony, zmarły król również z jego woli. Cały naród pragnął jej i błagał mnie o nią usilnie. Był to dekret niebios. Przyjąłem go z przyjemnością.”

Zwracając się do wnuka, dodał: „Bądź dobrym Hiszpanem; to teraz twój pierwszy obowiązek; ale pamiętaj, że urodziłeś się Francuzem; aby utrzymać unię między tymi dwoma narodami. Jest to sposób na ich szczęście i utrzymanie pokoju w Europie.”

Następnie Ludwik zwrócił się do hiszpańskiego ambasadora: „Monsieur, salutuj swojemu królowi”. We łzach ambasador uklęknął, by ucałować dłonie i stopy nowego monarchy, Filipa V, i wykrzyknął: „Co za radość! Nie ma już Pirenejów, zostały zniszczone i odtąd jesteśmy jednością.”

Portret Ludwika XIV w 1701 roku. Podczas jego 72-letnich rządów Francja założyła kolonie w Indiach, Ameryce Północnej i na Karaibach oraz prowadziła handel wiedzą – i zbrojeniami – z Chinami. (Photo by adoc-photos/Corbis via Getty Images)

Można to odczytać jako dyplomatyczne pozerstwo najwyższej próby. Można zauważyć, że Filip, poprzez pierwszą żonę swego dziadka Ludwika, infantkę Marię Teresę, miał najsilniejsze dziedziczne pretensje do hiszpańskiego tronu. Niemniej jednak, jest to nadal niezwykła rzecz, którą powiedział ambasador, dowód na to, że Ludwik był człowiekiem, który rządził na światowej scenie – prawdziwie globalnym monarchą.

Paradoksalnie, Ludwik jest dziś najlepiej pamiętany za swoje krajowe osiągnięcia. Zasłużył sobie na miejsce w panteonie francuskich monarchów dzięki swoim działaniom na froncie wewnętrznym – bezwzględnie konsolidował swoją kontrolę nad coraz bardziej scentralizowaną Francją; osłabiał wpływy paryskiego parlamentu i potęgę militarną wielkich szlachciców, aby zapewnić sobie bezpieczną bazę władzy.

Ludwik nieustannie szukał okazji do zaistnienia na scenie światowej. Znamienne, że jego bohaterem był Aleksander Wielki

I był mistrzem w prezentowaniu tej potęgi – przede wszystkim poprzez ogromny pałac w Wersalu, który ukończył w latach 1666-1688. Wersal był wizytówką francuskich produktów luksusowych. Był także kwaterą główną rządu i wojska, gdzie król nieustannie ćwiczył i dokonywał przeglądu swoich oddziałów, a także parkiem, muzeum i galerią sztuki, które miały przyciągać i zachwycać francuskich i zagranicznych gości. Krótko mówiąc, świat przyjeżdżał do Wersalu.

Ale Ludwik również wychodził do świata. Ten autokrata, który dominował w sprawach wewnętrznych przez siedem dekad, nieustannie poszukiwał możliwości zwiększenia francuskiej potęgi i wpływów na skalę światową. Znamienne, że jego bohaterem był Aleksander Wielki, człowiek, który zbudował imperium rozciągające się od Egiptu po Indie.

Gdy Aleksander prowadził od frontu, Ludwik żył w bardziej skomplikowanych czasach. Choć widział zwycięstwo na polu bitwy jako sposób na podniesienie swojego osobistego statusu (Francja stoczyła trzy duże wojny – wojnę francusko-holenderską, wojnę dziewięcioletnią i wojnę o sukcesję hiszpańską – podczas jego długiego panowania), rozumiał również znaczenie handlu i polityki dynastycznej jako sposobów na rozszerzenie swoich wpływów.

Aby wzmocnić swoją pozycję w Europie, Ludwik utrzymywał francuski sojusz ze Szwecją; wielokrotnie próbował uczynić francuskiego księcia królem Polski; wspierał węgierskich rebeliantów w ich walce o wyzwolenie się spod austriackiego panowania; sprzymierzył się z imperium osmańskim (najwyższą potęgą na Bałkanach i Bliskim Wschodzie) i elektorem Bawarii przeciwko Austrii; i finansował jakobickie próby wyzwolenia Irlandii i Szkocji spod angielskiej kontroli.

  • Skandal, spisek i afera trucizn: na dworze Ludwika XIV
  • Złe maniery i gra o tron: na dworze Napoleona Bonaparte

Gra o monopole

Sojusze Ludwika z Hiszpanią i imperium osmańskim były zakorzenione w jego pragnieniu uczynienia z Francji światowej potęgi gospodarczej. W 1701 roku, rok po tym, jak jego wnuk został królem Hiszpanii, francuskie firmy zdobyły monopol na dostarczanie afrykańskich niewolników do hiszpańskich kolonii w Ameryce Południowej. „Ten handel jest bardzo korzystny”, napisał francuski ambasador w Hiszpanii w 1701 roku, markiz d’Harcourt.

Aby pomóc francuskiemu handlowi globalnemu, Ludwik założył również zamorskie firmy handlowe, takie jak Compagnie des Indes, w 1664 roku i zmusił francuskich książąt i szlachtę do inwestowania w nie.

Luis ulepszył istniejące francuskie porty, takie jak Marsylia na Morzu Śródziemnym i Dunkierka na Morzu Północnym. Mimo odległości od Paryża, odwiedził Dunkierkę sześć razy. Stała się ona bazą wypadową dla francuskich szeregowców, którzy napadali na brytyjską żeglugę, a także dla francuskich ekspedycji wspierających powstania jakobitów na Wyspach Brytyjskich. Rozbudował również francuską marynarkę wojenną do potężnej siły liczącej ponad 200 okrętów. (Anglicy, jednak, wyśmiał złocone korony i Ls i nimf morskich trąbiąc chwałę Króla Słońce, które zostały wyryte na jego największych statków i uczynił je łatwymi celami do zniszczenia.)

Francja założyła kolonie handlowe w Indiach, w Surat i Pondichéry; i na Karaibach, na wyspie Saint Domingue (dzisiejsze Haiti). Dochodowe francuskie plantacje cukru i kawy, prowadzone przez niewolników, pomogły opłacić okazałe XVIII-wieczne budynki, które można dziś oglądać w Nantes i Bordeaux. Tymczasem Luizjana – nazwana na cześć Króla Słońce – teoretycznie obejmowała całą dolinę Missisipi, co czyniło ją jednym z największych zagarnięć ziemi w historii europejskiego imperializmu.

Versailles, przedstawiony w ostatnim serialu telewizyjnym o tej samej nazwie jako miejsce, w którym Ludwik, przynajmniej psychologicznie, czasami się izolował, był globalnym ośrodkiem władzy, odpowiednikiem dzisiejszego Białego Domu. Schody Ambasadorów, zbudowane w latach 1672-1679 i wyłożone różowym i zielonym marmurem, posiadały freski przedstawiające narody czterech kontynentów (Azjatów, Afrykanów, Amerykanów i Europejczyków) podziwiające popiersie króla jako rzymskiego cesarza. Zgodnie z przesłaniem schodów, rozmowy w Wersalu dotyczyły Aleppo, Syjamu i Chin, a także Francji i Europy.

Podróżnicy, kupcy i misjonarze podobnie zachęcali Ludwika XIV do marzeń o globalnym imperium. Jean-Baptiste Tavernier, w dedykacji dla Ludwika XIV swojej relacji z podróży po Azji w poszukiwaniu klejnotów (na które Ludwik XIV był jego najlepszym klientem), napisał: „Wydaje mi się, że wszyscy królowie Azji i Afryki będą pewnego dnia twoimi trybutariuszami i że twoim przeznaczeniem jest dowodzić całym wszechświatem.” Dedykacja opisu królestwa Syjamu (jak wówczas nazywano Tajlandię) przez jezuickiego misjonarza Guy Tacharda zapewniała króla, że: „Potomność zaliczy do podbojów Ludwika le Grand królów Syjamu i Chin, poddanych krzyżowi Jezusa Chrystusa.”

Urzędnicy witają francuskich ambasadorów jezuickich w Syjamie (obecnie Tajlandia), jak przedstawiono na XVII-wiecznym drzeworycie. (Image by Bridgeman)

W dniu 1 września 1686 r. ambasadorzy z Phra Narai, króla Syjamu, wspięli się na Escalier des Ambassadeurs w Wersalu „przy dźwięku bębnów i trąb”. W najbardziej luksusowej sali pałacu, lustrzanej Galerie des Glaces, wypełnionej ciekawskimi dworzanami, wielokrotnie kłaniali się niemal do samej podłogi. Po kilku minutach wpatrywania się w Ludwika, jeden z nich wygłosił mowę w języku syjamskim, wychwalając „bardzo wielkiego króla, który podbił wszystkich swoich wrogów”.

W 1688 roku król wysłał tysiąc żołnierzy do Syjamu. Phra Narai miał nadzieję, że użyje ich w celu kontrolowania swojego królestwa. Ludwik XIV doradził mu, by przeszedł na katolicyzm, gdyż była to religia, która najprawdopodobniej zaszczepi posłuszeństwo u jego poddanych. Ale wojska Ludwika XIV przeszły samych siebie, próbując przejąć Bangkok. Doszło do buntu. Phra Narai zmarł w więzieniu. Francuskie Biblie i portrety Ludwika XIV zostały spalone, a francuskie wojska wypędzone. Azjatycka potęga pokonała europejskie imperium. Przez następne 180 lat Syjam pozostałby w dużej mierze zamknięty, jeśli chodzi o interakcje z Europą.

Chińska ambasada

Stosunki Ludwika XIV z Chinami były bardziej udane. 15 września 1684 r., w roku, w którym otrzymał pierwszą ambasadę z Syjamu, Ludwik XIV przyjął w Wersalu także flamandzkiego jezuitę Filipa Coupleta, któremu towarzyszył chiński konwertyta ubrany w zieloną jedwabną tunikę z niebieską brokatową kamizelką, Michael Shen Fuzong. Couplet przedstawił królowi chińskie książki i prośbę o więcej misjonarzy.

Królowie obserwowali Shen Fuzonga jedzącego pałeczkami na złotym talerzu przyniesionym specjalnie dla niego. Shen Fuzong i Couplet odwiedzili następnie ogrody wersalskie, gdzie fontanny zostały włączone na ich cześć. Pierwszy europejski przekład dzieł Konfucjusza – Konfucjusz, Filozof Chiński. który był po łacinie – został opublikowany w Paryżu i zadedykowany Ludwikowi.

Wierny swoim światowym ambicjom, Ludwik XIV osobiście sfinansował wysłanie sześciu francuskich jezuitów, nauczycieli matematyki, na chiński dwór. Opuścili oni Brest na wybrzeżu Bretanii w marcu 1685 roku z zapasem instrumentów matematycznych i astronomicznych, przybywając do Chin w lipcu 1687 roku, a do Pekinu (obecnie Pekin) w lutym 1688 roku. Podbili oni – i zostali podbici – władcę Chin Manchu, cesarza Kangxi, ucząc go matematyki i astronomii, rysując mu mapy nieba i ziemi oraz tłumacząc francuskie książki matematyczne i medyczne na język chiński. W 1692 r. edykt tolerancyjny potwierdził zgodę na głoszenie przez nich chrześcijaństwa i nawracanie.

  • Światowe początki Boston Tea Party
  • Sześć wieków Chin

Kolejny przełomowy moment w stosunkach chińsko-francuskich nastąpił 2 listopada 1698 r., kiedy to pierwszy francuski statek płynący bezpośrednio do Chin opuścił La Rochelle. Statek powrócił do Lorient (portu założonego przez Ludwika XIV na wybrzeżu Bretanii) 1 sierpnia 1700 roku z ładunkiem niebiesko-białej chińskiej porcelany. Wersal gustował w chińskich przedmiotach, a dzieci Ludwika XIV były zapalonymi kolekcjonerami. Wkrótce wysłano kolejnych francuskich księży, którzy przywieźli więcej wiedzy z zakresu astronomii, kartografii i matematyki – oraz francuskie armaty dla cesarza.

Pod rządami Ludwika XIV nawiązano dialog między francuskim i chińskim dworem – jedna monarchia rozmawiała z drugą na przestrzeni 5000 mil – 100 lat przed wysłaniem pierwszej brytyjskiej ambasady do Chin w 1793 roku. Oba dwory miały wspólne upodobanie do przepychu, polowań, literatury, nauki – i posłuszeństwa. Kolejne francuskie misje zostały wysłane w latach 1699, 1700, 1702 i 1703. Portrety króla i jego rodziny, a także Filipa V, zostały wystawione w misji jezuickiej w Pekinie „w celu ukazania całemu wszechświatowi wspaniałości dworu francuskiego”.

Kiedy Ludwik zmarł, został upamiętniony w nabożeństwach żałobnych na całym świecie, od miasta Meksyk po Aleppo

Zainteresowanie Ludwika XIV założeniem kolonii francuskich w Azji, Afryki i Ameryki oraz jego kampania na rzecz szerzenia katolicyzmu na całym świecie – nie wspominając o jego stosunkach z Imperium Osmańskim, Syjamem i Chinami – pokazują, że podobnie jak jego pradziadek Filip II Hiszpański, był on monarchą prawdziwie globalnym. W rzeczy samej, ostatnia ambasada, którą przyjął w Galerie des Glaces w Wersalu, w lutym 1715 roku, pochodziła z Persji, aby podpisać traktat handlowy z Francją i poprosić o pomoc morską przeciwko arabskim władcom w Zatoce Perskiej. Kiedy Ludwik XIV zmarł 1 września 1715 roku, został upamiętniony w nabożeństwach żałobnych na całym świecie, od Mexico City do Aleppo, a także we Francji i w królestwie Hiszpanii jego wnuka.

Ta idea Francji jako zorientowanego na zewnątrz, międzynarodowego gracza przetrwała aż do obecnej ery Piątej Republiki. W ostatnim półwieczu naród coraz bardziej przypominał rodzaj monarchii republikańskiej, być może częściowo dlatego, że generał de Gaulle był tak gorącym wielbicielem Ludwika. Francuscy przywódcy mogą już nie marzyć o globalnym podboju, ale poczucie – by użyć określenia prezydenta Macrona – „jowiszowej” wielkości Ludwika XIV utrzymuje się do dziś.

Philip Mansel jest historykiem, autorem licznych książek o historii Francji i imperium osmańskiego. Jego ostatnia książka, Król świata: The Life of Louis XIV, została wydana przez Allen Lane w lipcu

Aby dowiedzieć się więcej o Ludwiku XIV, posłuchaj serii BBC Radio 4 Shadow of the Sun.

Reklama

Ten artykuł został po raz pierwszy opublikowany w świątecznym wydaniu 2019 BBC History Magazine

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.