7 Days: The Slow Death of the New York Accent

Ilustracje Seymoura Chwasta

Gdy Adam Moss ustąpił ze stanowiska redaktora magazynu New York w zeszłym miesiącu, oznaczało to koniec pewnej epoki. Od momentu objęcia sterów tego dostojnego tytułu w 2004 roku, Moss pomógł ustanowić standard branżowy dla dziennikarstwa magazynowego, dokumentując życie miasta w całej jego wysokiej, niskiej, błyskotliwej i nikczemnej chwale.

Oczywiście, jak wiedzą oddani obserwatorzy mediów, wiele z DNA Nowego Jorku było widoczne trzy dekady temu, kiedy Moss pojawił się w medialnym krajobrazie Manhattanu jako 30-letni wunderkind stojący za uwielbianym, krótko żyjącym magazynem 7 Days. Wydawany przez ówczesnego właściciela Głosu, Leonarda Sterna, przez dwa lata w latach 80. i 90., 7 Days okazał się sromotną porażką, tracąc pieniądze, ale budując reputację pokolenia początkujących dziennikarzy.

Przeglądanie archiwów 7 Days dzisiaj jest ćwiczeniem w rozkosznym odkrywaniu. Jest tam Jeffrey Toobin piszący o Jankesach, na długo zanim został głównym analitykiem prawnym New Yorkera; przyszła autorka bestsellerów Meg Wolitzer (Żona) pisząca cotygodniową krzyżówkę; regularna kolumna obserwująca magazyny od przyszłego autora bestsellerów Waltera Kirna (Up in the Air); Peter Schjeldahl opisujący scenę artystyczną; Joan Acocella o tańcu.

W ciągu najbliższego tygodnia w archiwum Głosu będziemy udostępniać niektóre z tych skarbów ze skarbca. Witamy w siedmiu dniach 7 Days.

Can’t Anybody Here Speak the Language?

Zaciśnij na chwilę usta. Pozostaw je w lekko wysuniętym owalu, ze szczęką i językiem zbyt przygotowanymi do walki, w pewnym sensie, przeciwko artykulacji. Twoje ręce powinny teraz naturalnie podążać, dłońmi do góry, w rodzaju wiecznej skargi na nic w szczególności i wszystko naraz, ponieważ „Dis is New Yawk, and dat’s how yoo tawk.”

Jest słodka i szczególna arogancja w brzmieniu New Yawkese, a sama postawa jego wymowy – język zwiotczały i rozpustny poniżej wyrostka zębodołowego ust w czymś, co jeden ze specjalistów od mowy opisał jako „dialekt pionowy” – oferuje doskonałe symulakrum jego mówców i ich miasta: jego wysokość i twardą krawędź, mieszankę ulicznego sprytu i rozedrganej niecierpliwości, która sprawia, że z dwóch słów powstają dwa zdania: Jeet? Jadłeś? Skweet. Chodźmy coś zjeść. Można to znaleźć w słowach robotnika budowlanego stojącego przy rozwalonej ulicy z rękami wyciągniętymi po bokach i pulchnym torsem pochylonym lekko do przodu, jakby chciał przedstawić logikę swojemu koledze z pracy: „Ehh, waddahya doo-uhn? Załóżcie pieprzone rury waw-tuh na ciężarówkę!”. Albo w okrzyku właściciela delikatesów z Bay Ridge do klienta: „Fuhgit abowwwwwt-it. Das owwwt.” Albo w tej śpiewnej wymianie zdań podsłuchanej na siedzeniach za trybuną główną na stadionie Jankesów:

„Eh, Vinny, wheh ya go-uhn?”

„Ahm go-uhn to da bayr-trume and den to da bea-uh line.”

Bugs Bunny, Tweety Bird, burmistrz Koch i Gov. Cuomo wszyscy mówią wersjami New Yawkese. Został on uwieczniony i zhiperbolizowany w niezliczonych filmach: James Cagney do wieloletniego księdza Pata O’Briena w Aniołach o brudnych twarzach – „Eh Jerry, waddahya-hear waddahyasay”; Robert De Niro, gdy czekał na czerwonym świetle w Mean Streets: „C’maahn, was dis a cawfee-and-cake light ovuh hea-uh?”

W The American Language, H.L. Mencken nazwał New Yawkese niskiej klasy, „wulgarnym” dialektem. George Bernard Shaw powiedział o osobliwym dźwięku oi, który kształtuje tak wiele nowojorskich słów: „To najwyższy stopień wyrafinowania w ludzkiej mowie”. Osoby spoza miasta często się z niego śmieją, ale sami nowojorczycy wydają się go nie lubić bardziej niż ktokolwiek inny i od lat wydają pieniądze na jego usunięcie.

Ale niezależnie od tego, czy uważasz, że jest to uroczo głupi dźwięk, czy wrzaskliwie inteligentny, teraz może być czas, aby się nim rozkoszować, ponieważ wielu wierzy, że podobnie jak przemysł lekki, klasa średnia i niedrogie mieszkania przed nim, nowojorski akcent staje się przeszłością.

Zmiany we wzorcach mowy – jak katastrofalne zmiany przewidywane w tych dniach dla naszego klimatu – występują, ale nie zawsze są łatwo dostrzegalne. Śmierć wszystkich regionalnych akcentów została przepowiedziana już jakiś czas temu, a głównym winowajcą są media, w szczególności telewizja, która grozi zrobieniem z nas wszystkich małych Tedów Koppelsów – mówców ogólnego angielskiego wskazującego nigdzie w szczególności. Jednak południowy spacer po dzielnicy odzieżowej, ulicach Williamsburga, Bensonhurst czy Staten Island sugeruje, że New Yawkese kwitnie.

To, co tak naprawdę dzieje się z nowojorskim dialektem, wiąże się z wieloma złożonymi wpływami i okolicznościami, które zadziałały zarówno w celu zmniejszenia szczepów klasycznego New Yawkese na Manhattanie, jak i zachowania go w niektórych częściach zewnętrznych dzielnic. Co ważniejsze, inne odrębne dialekty rozwijają się, zasilane napływem imigrantów z tak różnych miejsc, jak południowo-wschodnia Azja, Afryka i Bliski Wschód, Ameryka Środkowa i Karaiby. New Yawkese żyje, tak, ale nie jest już synonimem Nowego Jorku, ani nawet jego dominującym głosem.

Tak jak język i dialekty w nim zawarte nie pojawiają się nagle i nie umierają w ciągu jednego dnia, tak samo nie pojawiają się znikąd, wszystkie z kawałka, i podczas gdy lingwiści nie byli w stanie ułożyć dokładnej historii dialektu nowojorskiego, widzą go jako logiczny, jeśli nie całkowicie przewidywalny rezultat miejsca i ludzi, którzy go uformowali. Akcent, który nie ukształtował się w pełni aż do XX wieku, był w latach 1800 bardzo podobny do wzorców mowy rozwijających się na wschodnim wybrzeżu kraju. Z czasem jednak nowojorczycy przejęli wspólne cechy nadmorskiego akcentu i przekręcili ich wymowę w osobliwy sposób.

„Jeśli porównamy angielski z Bostonu i Maine, Nowego Jorku i Charlestonu”, mówi William Stewart, profesor językoznawstwa w CUNY Graduate Center, „wszystkich starych kolonialnych obszarów nadmorskich, zauważymy pewne cechy i możemy skonstruować nadmorski wschodni angielski, który musiał być wspólny dla wszystkich kolonii.

„Na przykład, jest bardzo z przodu, płaski dźwięk a, że nadal słychać w starszych konserwatywnych głośników całą drogę od Bostonu do Charleston, do Savannah, więc dla samochodu, nie dostaniesz caw, ale cah lub caaa, lub Baaah Haabah. Różne grupy imigrantów, na przykład Irlandczycy, którzy przybyli tu do Nowego Jorku w połowie 19 wieku przyjęła te cechy, i jakoś przednie r dostał przekształcony, w niektórych słowach, w woik zamiast pracy lub shoit zamiast koszuli, wymowa, która występuje kilka innych miejsc.

„Więc kiedy nie-angielski imigrantów mówiących po angielsku – jidysz mówiąc Żyd, włoski, i niemiecki – zaczął osiedlać się w Nowym Jorku . … istniał już ugruntowany rodzaj angielskiego ze Wschodniego Wybrzeża z jego własnymi unikalnymi cechami, wczesny akcent nowojorski, którego imigranci uczyli się i wnosili do niego swoje małe kawałki, tak, że do lat 30-tych XX wieku miałeś już w pełni rozwinięty akcent charakterystyczny dla obszaru metropolitalnego.”

Inną wspólną cechą językową osobliwie skorumpowaną przez nowojorczyków jest to, co lingwiści określają jako „r dropping”. Zwyczaj ten jest w rzeczywistości powszechny w dużej części świata anglojęzycznego. „Występuje on w Australii, Nowej Zelandii i większości Anglii, a także w Stanach Zjednoczonych, mówi George Jochnowitz, profesor lingwistyki w College of Staten Island/CUNY.

Ale podczas gdy wyrafinowany londyńczyk z braku r robi rah-thah, a wysokiej klasy nowo-anglikanin wychodzi I paakked my caah, a południowa belle’s staje się zdyszanym dah-lin, nowojorczyk powiedziałby im wszystkim: I’d raduh pawk my own caw-uh, dawlin. Nowojorczycy rozwinęli dyftongi, mówi Jochnowitz, „wydłużenie samogłoski, aby zrekompensować utratę r, często z dodatkowym małym poślizgiem uh.”

Podczas gdy stosunkowo łatwo jest zaobserwować rozwój poszczególnych cech, śledzenie ich korzeni wiąże się z szalenie spekulatywnym rodzajem pracy detektywistycznej. Teoria jednego z emerytowanych profesorów lingwistyki z City College, Marshalla Bergera, sugeruje, że dźwięk oi, który wciąż jest szeroko słyszalny w Nowym Orleanie, został tu przywieziony przez nowojorskich kupców, którzy prowadzili rozległe interesy na Południu. Nabyli oni skorumpowany angielski południowego arystokraty i rozpowszechnili go wśród nowojorczyków blisko przełomu wieków.

Inne teorie twierdzą, że dialekt nowojorski wywodzi się z gaelickiego, ponieważ dyftong oi jest powszechny w tym języku – taoiseach (przywódca) lub barbaroi (barbarzyńca) – lub że New Yawkese jest zakorzeniony w jidysz z powodu często melodyjnego przebiegu kadencji zdania nowojorczyka. Ale poza zdecydowanym wpływem fleksyjnym, jak w „powinienem mieć takie szczęście” lub „wszystko w porządku już” i wkładem niezliczonych słów do naszego słownictwa, od bajgla do bubeleh, do szmaltz i shtik, nie ma na to dowodów.

„Jest bardzo mało w dialekcie nowojorskim,” mówi Jochnowitz, „które można powiązać z jednym konkretnym zagranicznym wpływem.” Raczej „na akcent miało wpływ wiele różnych grup etnicznych.”

W Pigmalionie, Henry Higgins gra w grę językową, w której odgaduje dokładną londyńską ulicę, z której pochodzą ludzie, jedynie poprzez słuchanie subtelnych permutacji ich mowy. W Nowym Jorku nigdy nie było to tak naprawdę możliwe. Nawet kiedy język nowojorski stał się stereotypem, na podstawie którego ludzie wciąż identyfikują nowojorczyków, dialekt nie był tak długo i głęboko zakorzeniony w mieście, aby mogły się w nim zakorzenić odrębne odmiany dzielnicowe.

Różne grupy etniczne imigrantów były w stanie tak szybko zasymilować się z płynną gospodarką przemysłową, że granice klas, dzielnic, a tym samym dialektów, stale się zacierały. „Nakładały się one na siebie” – wyjaśnia Jochnowitz, który dorastał w Borough Park. „Nigdy nie było ludzi, którzy tak bardzo trzymali się swoich dzielnic. Nowy Jork zawsze był miastem, w którym ludzie przemieszczali się z jednej dzielnicy do drugiej.

„Ludzie podnosili się ekonomicznie i przenosili się gdzie indziej, tak po prostu. Pamiętam z mojego dzieciństwa, że wśród żydowskich imigrantów istniał wzorzec przenoszenia się z Lower East Side, do Brownsville, do Borough Park, do Flatbush, a potem albo na przedmieścia, albo do lepszej części Manhattanu.”

Ludzie często mówią, że słyszą wyraźne różnice, na przykład między Williamsburgiem a Astorią New Yawkese. „Nowy Jork jest tak dużym obszarem”, mówi William Stewart, „dialekt wydawał się dzielić na regionalne odmiany, więc ludzie mówili o akcencie z Bronxu i akcencie z Brooklynu. Ale często były to te same akcenty na różnych etapach rozwoju.”

Jeszcze bardziej dzisiaj, istnieje stosunkowo niewiele cech wyróżniających. „Wymowa g w Long Giland może być jednym”, mówi Jochnowitz. „Irlandzcy nowojorczycy nie mówią tego, a żydowscy i włoscy tak. Więc kiedy osoba mówi Long Giland, można prawdopodobnie stwierdzić, że nie jest Irlandczykiem, ale ogólnie rzecz biorąc, jakiekolwiek różnice są bardzo niewielkie.”

Wciąż, dla wszystkich jego szybkich zmian i rozproszeń, był czas, kiedy New Yawkese był synonimem miasta, kiedy był to akcent używany nie tylko przez większość nowojorczyków, ale – jak przystało na miasto rozwijającej się kultury i przemysłu – przez nowojorczyków ze wszystkich klas społecznych. W przeciwieństwie na przykład do Londynu, gdzie istnieje niski akcent Cockney i prestiżowa wymowa klasy wyższej, jak określają to językoznawcy, nowojorski nigdy nie miał wersji prestiżowej. Był to, w pewnym sensie, prawdziwie demokratyczny dialekt. Ale nie pozostanie nim na długo. Jeśli wydaje się wam dziwne, że słowa takie jak shoit czy terlet wyszły z ust Rockefellerów i im podobnych, to oni też tak myśleli. Ponieważ nowojorski akcent został tak napiętnowany, i być może dlatego, że pomimo sympatii Shawa do niego, dźwięk jest tak niezaprzeczalnie głupi, miejska klasa wyższa najwyraźniej nie potrafiła znaleźć sposobu, by go uszlachetnić.

„Zamiast powiedzieć: 'Jesteśmy klasą wyższą’ „, mówi Jochnowitz, ” 'i mówimy w ten sposób, i to jest dobre’, powiedzieli: 'Oy, brzmimy tak nisko klasowo.’ To dziwne. To największe miasto w kraju, centrum kultury, giełdy, bankowości, a z jakiegoś powodu tutejsza arystokracja zawsze patrzyła na inne arystokracje jako na lepsze. Myślę, że nowojorscy błękitnokrwiści zawsze czuli, że ich krew nie jest wystarczająco błękitna i dlatego postanowili nie brzmieć jak nowojorczycy.”

W The Social Stratification of English in New York City, lingwista William Labov wyjaśnia, że długotrwała tendencja klasy wyższej miasta była do pożyczania prestiżowych wymówień od innych – bardziej od wschodniego dialektu Nowej Anglii we wczesnej historii miasta przed napływem południowych i wschodnioeuropejskich imigrantów, którzy pomogli sformułować klasyczny New Yawkese, a ostatnio od standardowego news-speak English używanego przez rosnącą większość Amerykanów.

Niepowodzenie klas wyższych w uszlachetnianiu ich własnej mowy lokalnej, w połączeniu z niską oceną języka przez osoby z zewnątrz, pomogło przypieczętować los New Yawkese jako dialektu, który nigdy nie będzie podróżował. „Jeśli chodzi o język” – pisze Labov – „Nowy Jork można scharakteryzować jako wielkie zapadlisko o negatywnym prestiżu”. Gdzie indziej, w górę i w dół Wschodniego Wybrzeża, od Bostonu po Charleston, prestiżowa wersja miejskiego akcentu stała się dominującym akcentem w regionie, przedostając się przez obszary peryferyjne, aż do momentu, gdy napotkała geograficzną przeszkodę, która uniemożliwiła dalsze rozprzestrzenianie się. W większości przypadków, „mniej lub bardziej górzyste obszary, które utrudniają komunikację” były punktem zatrzymania.

New Yawkese był ograniczony nie tyle przez fizyczne granice, co przez te związane z postawami, tak, że dziś akcent, który kiedyś kwitł w całym Nowym Jorku, mówi Labov, „jest ograniczony do wąskiego promienia, ledwie poza przedmieściami, które tworzą 'wewnętrzny pierścień’ miasta.” Lub, jak opisuje to Stewart, „dzielnice stały się reliktowymi obszarami starego dialektu.”

„Wszyscy na świecie patrzą na nowojorczyków jako niezbyt dobrze słyszalnych”, mówi Marilyn Rubinek, specjalistka od mowy, która przez siedem lat prowadziła zajęcia na Upper East Side mające na celu pozbawienie nowojorczyków ich przekleństwa. „Moi studenci mówią, że akcent sprawia, że brzmią jakby nie byli inteligentni. Brzmią jak niewykształceni, nawet jeśli nie są. Posłuchaj Kocha albo Ronalda Laudera – on brzmi jakby był kierowcą ciężarówki. Wielu ludziom może się podobać smak nowojorskiego akcentu, ale nie chcieliby, aby wyszedł on z ich ciała.”

Klienci Rubinek pochodzą z dzielnic zewnętrznych, „dużo z Jersey i Staten Island,” ludzie pragnący rozwijać swoją karierę, inni są przysyłani przez firmy zaniepokojone tym, jak potencjalni klienci mogą zareagować na ich pracowników z grubym nowojorskim dialektem, a jeszcze inni, którzy dzięki domowej kamerze wideo – taśmie ze ślubu, na przykład – lub automatycznej sekretarce, zostali zaalarmowani o grozie swojego akcentu.

Rubinek lubi od razu przejść do pracy nad wymową r, co niemal zmusza jej uczniów do poprawnego uzupełnienia reszty słowa. Zauważyła również, że wraz z korektą wymowy następuje wyraźna zmiana postawy ciała.

„Bardziej się prostują”, mówi Rubinek z lekkim smutkiem, „i inaczej siedzą na krześle, z rękami bardziej opuszczonymi po bokach. To bardziej drastyczna zmiana niż operacja plastyczna.”

Może być osobliwa logika w fakcie, że najbardziej kosmopolityczne miasto w kraju, informowane jak zawsze przez największą różnorodność wpływów etnicznych i na przemian podziwiane i nieufne z tego powodu przez przybyszów z zewnątrz, powinno rozwinąć dialekt, którym gardziła jego własna arystokracja; jego klasa robotnicza i, do pewnego stopnia, klasa średnia nadal mówi silnymi wersjami; i który do dziś nie wpływa na niczyją mowę poza naszymi własnymi granicami. Należy on dosłownie i w przenośni do Nowego Jorku, nawet jeśli trwa wewnętrzna walka o jego wykorzenienie.

Cały ten coaching i wydobywanie New Yawkese z ust nowojorczyków, w połączeniu ze stałą migracją od lat 50-tych niektórych z jego najbardziej doświadczonych mówców do zewnętrznych dzielnic i poza nie (Long Island, New Jersey, Floryda), i niedawną imigracją do miasta ogólnego akcentu yuppie, wydawać by się mogło, że Manhattan stał się dość nijakim miejscem pod względem językowym, ale w rzeczywistości pozostał najbardziej wyrazistą z dzielnic pod tym względem, i to z zupełnie nowych powodów.

Gdy Bronx, Brooklyn, Queens, i Staten Island oferują skomplikowany przekrój klas społecznych, grup etnicznych oraz starych i nowych dialektów, Manhattan stał się miejscem językowych skrajności, które odzwierciedlają skrajną polaryzację tutejszych klas: albo „znikąd” standardowy angielski wyższych, wykształconych klas, albo „znikąd, ale tutaj angielski” nowszej i coraz bardziej odizolowanej podklasy.

Według lingwistów, najbardziej znaczącym wydarzeniem w języku w Nowym Jorku od czasu kodyfikacji New Yawkese na początku wieku jest pojawienie się tego nowego, w dużej mierze czarnego i latynoskiego dialektu underclass (z innymi wpływami imigrantów). Nowy akcent rozwijał się mniej lub bardziej niezależnie od późnych lat 40-tych i wczesnych 50-tych, kiedy te grupy zaczęły masowo imigrować do miasta.

„Underclass robi naprawdę interesującą rzecz”, mówi Stewart. „Trudno to sobie uświadomić dzisiaj, ale kiedy patrzysz na czarnych Anglików, ludzi, którzy w tym czy innym momencie w przeszłości nie byli użytkownikami języka angielskiego, a dla niektórych nie tak dawno temu – a następnie Latynosów, którzy przybyli – wynik jest język underclass mocno nie-angielski wpływ, albo w niedawnej lub odległej przeszłości, więc jest to złożona sytuacja. Czarni, którzy tu przybyli, stworzyli ogólny rodzaj czarnego angielskiego. Wiele z hiszpańskojęzycznych osób przybywających nauczyło się angielskiego w dużej mierze od czarnych w czarnych dzielnicach.

„Latynoskie dzieci dorastające w tych dzielnicach z kolei wpłynęły na czarny angielski, a więc masz symbiotyczny efekt. Czarny angielski, na przykład, jak stary nowojorski angielski, nie miał końcowego r. Hiszpańskojęzyczni mają końcowe r, ale ponieważ dwie dominujące odmiany angielskiego tutaj nie miały, nauczyli się wymowy bez r. Ale ponieważ hiszpański nie ma dźwięku uh, jak w dialekcie nowojorskim w teach-uh, lub Jeni-fuh, otworzyli całą drogę do ah, więc masz teach-ah, a teraz czarni podchwycili to.”

Innym przykładem tego symbiotycznego dialektu, który Stewart cytuje jest słowo łańcuch, jak w biżuterii noszonej na szyi. Hiszpańscy użytkownicy mają tendencję do mówienia shane, wymowa, która została podchwycona przez wielu czarnych. Jednakże, odnosząc się do tego, co ludzie mogą założyć na swoje opony w zimie, czarni nadal mówią chains.

Ana Celia Zentella, lingwistka z Hunter College, widzi nie tyle pojawienie się jednego nowego dialektu poliglotycznej underclass, ale raczej zawrotny wachlarz odrębnych dialektów, pluri-vocal miejskiego świata, w którym pomaga się być multidialektycznym, tak jak pomaga się być wielojęzycznym w świecie w ogóle.

„Na przykład”, mówi w doskonałym standardowym angielskim, „nie mogę funkcjonować tylko po hiszpańsku i angielsku, ale w dwóch lub trzech odmianach angielskiego. Mówię po czarnoangielsku, ponieważ wychowałem się w Południowym Bronksie i przez całe życie miałem bliskich czarnych przyjaciół. Mogę również mówić w bardzo hispanizowanej odmianie angielskiego i w trzech różnych dialektach hiszpańskiego – jednym z Kostaryki, jednym z Meksyku i jednym z Puerto Rico.”

Już stojąc przed niektórymi miejskimi szkołami średnimi, gdy lekcje się kończą – Martin Luther King Jr. High na Manhattanie, John Jay w Brooklynie Park Slope, i Eastern District High School w Williamsburgu (gdzie niedawno nauczyciel rzekomych rasowych obelg przed jego klasy wzbudził niepokój wśród 74 procent latynoskich i 22 procent czarnej populacji studentów) – mogłem usłyszeć większość przeważnie piosenkowy, sybilant mowy z wielu slangowych zwrotów. Dzieci mówiły rzeczy takie jak rememb-ah lub Donn-ah, końcówka zawsze wypowiadana z głośnym, wznoszącym się akcentem. Na zewnątrz Eastern District High – gdzie wielu uczniów kręcących się po chodnikach nie mówiło w dialekcie, ale w pełni po hiszpańsku – usłyszałem następującą wymianę zdań pomiędzy dwoma czarnymi nastolatkami:

„Das huh man, unnastan whah ahm sayin?”

„Yo, ah pood it like dis. Chcesz walczyć, to walcz. Das movin ahn. Know wad ahm sayin?”

Czy te głosy połączą się w sposób, który uformował dialekt, który teraz nazywamy New Yawkese, i jak wpłyną one na mowę Nowego Jorku – albo stary dialekt, albo nowy standardowy amerykański angielski, który mniej lub bardziej zdefiniował mowę klasy średniej i wyższej – jest trudny do przewidzenia. Ale o ile izolacja grup lub subkultur w obrębie głównego nurtu kultury często przyczynia się do powstawania odrębnych nowych dialektów, można odnieść wrażenie, że głosy te będą się rozwijać niezależnie i coraz bardziej odróżniać od tak zwanego standardowego angielskiego.

„Jak daleko ten nowy dialekt rozprzestrzenił się wśród białych, nie wiem”, mówi Jochnowitz, „ale wśród nastolatków z niższej klasy społecznej, myślę, że staje się coraz bardziej charakterystyczny, rozprzestrzeniając się z dala od mowy wszystkich innych, w tym mowy czarnych i Latynosów z klasy średniej. Myślę, że miasto staje się prawdopodobnie mniej jednolite, nawet gdy klasa średnia jest coraz bardziej wchłaniana przez tę ogólną amerykańską mowę.”

„Myślę, że jest bardzo jasne, że ten dialekt nie wpłynie na tak zwaną standardową mowę”, mówi Zentella. „Mam na myśli, że podniosą yo i bro, ale nie podniosą form gramatycznych. Nie można ignorować ogromnej negatywnej stereotypizacji związanej z tymi grupami dialektów i faktu, że wiele osób z samych grup stara się od nich uciec. Przyczynia się to również bardzo poważnie do problemów edukacyjnych, ponieważ ludzie ci mają poczucie językowej niższości. Zamiast postrzegać swoje szczególne zdolności werbalne jako umiejętności, zostali oni zmuszeni do postrzegania ich jako braków, a to wpływa na ich zdolność do nauki.”

William Stewart sugeruje, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że underclass i ich dialekt pozostaną „zamknięci w sobie”, niezdolni do asymilacji i awansu społecznego tak łatwo jak wcześniejsze fale imigrantów, głównie z powodu mniej płynnej gospodarki, która opiera się na znacznie bardziej wyrafinowanej, „niemechanicznej” technologii niż ta z początków industrializacji.

„Dodatkowo,” mówi Stewart, „jeśli jesteś studentem z niższej klasy, szkoły wydają się mieć mniejszą zdolność do pomocy ci w przekroczeniu twojego statusu społeczno-ekonomicznego. Jest wiele rzeczy, które cię powstrzymują: zły stosunek nauczyciela do ucznia, twoi rówieśnicy, ludzie stojący na ulicy wokół szkoły – więc jest o wiele trudniej i o wiele bardziej skomplikowanie uczyć dzieci.

„Wszyscy mają nadzieję, że media to zrobią, ale to nie jest takie proste. Nie nauczysz się tak wiele z telewizji. To nie jest interakcyjne. Ale jeśli się zasymilują, przyniosą ze sobą ślady swojego dialektu, które dialekt klasy wyższej odbije gdzieś w dół drogi, tak jak wpływy wcześniejszych imigrantów wniknęły w rodzaj angielskiego, który już tu był.”

Niektórzy nauczyciele w szkołach miejskich zauważyli opór ze strony swoich uczniów przed mówieniem standardowym angielskim i trzymanie się własnego dialektu i akcentów imigrantów. „Jeden z moich uczniów,” mówi Samantha Curtis, która uczyła sztuki w I.S. 183 w Bronksie, „wstał w klasie i upierał się, że hiszpański jest językiem narodowym.”

Gdy wcześniejsi imigranci mieli zamiar pozbyć się wszystkich śladów swojego akcentu i zasymilować się z amerykańską kulturą, wydaje się, że istnieje wyraźna tendencja wśród dużej części obecnej imigranckiej klasy niższej, aby trzymać się kulturowo i językowo domu, który opuścili jako źródło dumy i tożsamości w nowym domu, który, w pewnym sensie, nie będzie ich miał.

„Zauważyłam,” mówi Marilyn Rubinek, której rodzina przybyła do tego kraju z Włoch około 40 lat temu, „że istnieje pewna ilość dumy w dzisiejszych czasach z posiadania, powiedzmy, hiszpańskiego akcentu lub czarnego dialektu i pokazywania tego, w przeciwieństwie do czasów w latach 50-tych i wcześniejszych, kiedy chciałeś się zasymilować i był prawie wstyd z bycia obcokrajowcem.”

„Sposoby mówienia są przekazywane”, mówi Zentella, „właśnie dlatego, że ludzie chcą nadal mówić jak ludzie, których kochają.”

Tylko cztery przecznice od Eastern District High School, wzdłuż alei, która w tej krótkiej odległości zmienia swoją nazwę z Puerto Rican Way na Via Vespucci, jest sercem Greenpointu, gdzie stare kobiety w chustkach i nakrapianych sukienkach siedzą rozmawiając po włosku pod pasiastymi blaszanymi markizami.

Teenage boys in tight jeans were standing outside a deli, their hair shorn and etched on either side, spiked up top, long in the back. Zapytałem jednego z nich, czy mógłby mi powiedzieć, gdzie jest Meeker Avenue. Wskazał daleko w dół przecznicy, w kierunku smugi światła słonecznego i podwyższonej huśtawki Brooklyn-Queens Expressway: „See wheh dose cahs ah ovah deh? Daats Meekah Avenue” – dobry, mocny nowojorski, obok włoskiego, obok hiszpańskiego, obok czarnego i latynoskiego angielskiego, na odcinku czterech przecznic.

Dla wszystkich dowodów językowych wstrząsów i dynamicznych zmian w mieście, dostajemy ogromne poczucie stabilności i tradycji, kiedy przechodzimy z otwartym uchem przez jego niezliczone i ciasno zestawione kultury. Jeśli zachodzi jakaś poważna monolityczna zmiana językowa, to jej wykrycie przypomina trochę obserwowanie rosnącego źdźbła trawy. Chodzisz po okolicy i brzmi ona tak samo jak, no cóż, Nowy Jork.

W 1962 roku Labov, w ramach swoich badań nad stratyfikacją społeczną naszego mało prestiżowego dialektu, wszedł do trzech różnych klas miejskich domów towarowych – Klein’s, Macy’s i Saks – i zadał sprzedawcom w każdym z nich to samo pytanie – na które oczywistą odpowiedzią było: „czwarte piętro”. Otrzymał najwyższy procent wad fawth w Klein’s, i coraz niższe procenty w Macy’s i Saks, odpowiednio.

„Ktoś powtórzył dokładny test całkiem niedawno,” mówi Labov, „a wyniki były prawie identyczne.”

W miejscach takich jak Bensonhurst, gdzie bardziej jednorodna populacja i silne poczucie ciągłości społecznej i ekonomicznej z pokolenia na pokolenie tworzy silną odmianę New Yawkese, można odnieść wrażenie, że zamiast odczuwać samoświadomość swojego akcentu – tę językową niepewność związaną z jego negatywnym prestiżem – mówiący tam trzymają się go, a nawet posługują się nim, podobnie jak osoby z tak zwanej underclass, jako pozytywnym źródłem dumy i tożsamości, sposobem zabezpieczenia struktury i tradycji dzielnicy przed falami zmian.

Diane Parisy, studentka lingwistyki na CUNY, prowadzi badania nad jedną włoską rodziną z klasy robotniczej w Williamsburgu, aby ustalić, czy – i jak bardzo – włoski nowojorski język pierwszego pokolenia przechodzi na drugie i trzecie pokolenie w rodzinie.

Znalazła, jak można się było spodziewać, że cechy mowy dziadków zostały przekazane w nieco zmniejszonej sile ich dzieciom, które mieszkają w Queens, i dzieciom ich dzieci, mimo że uczęszczają do lokalnych college’ów, i jak to jest wzorem dla tych, którzy aspirują do klasy średniej, mówią standardowym amerykańskim angielskim.

Ale odkryła ona również, że te same dzieci z trzeciego pokolenia, które przez czas i doświadczenie zostały odsunięte od swojego nowojorskiego dialektu, odzyskują go dość mocno, kiedy mówią bardzo emocjonalnie o czymś lub o kimś.

W 1961 roku, kiedy miałem 7 lat, moja rodzina przeniosła się z sekcji Flatlands na Brooklynie do miasteczka Ossining nad rzeką Hudson, wypierając w ten sposób to, co brooklyńskie, tym gładkim, wybrukowanym podjazdem akcentu, który nabywa się na przedmieściach. Ale przekonałem się, że jeśli się wścieknę – albo na przykład na stadionie, poniosą mnie emocje – mogę opuścić r i zamordować th z najlepszymi. To tak, jakbyś urodził się w Nowym Jorku, a dialekt pozostał synonimem twojej duszy – głęboka, jęcząca rzeka złości i emocji, w której, w ekstremalnych sytuacjach, zanurzysz się i wyjdziesz z: „Heh! Waddahya do-uhn?”

Wróciłem ostatnio do mojej starej dzielnicy – ceglane domy szeregowe i mieszanka włoskich, irlandzkich i żydowskich rodzin z klasy średniej i robotniczej – tylko po to, żeby posłuchać. Chłopcy z bloku, pole do gry w stickball – „Ditchdirt”, „Mousey”, „Bowbles” i „Seb” – zniknęli, oczywiście, ale nie akcenty. Niedługo później wpadłem na faceta, który dorastał w domu obok mojego. Jego rodzina, Irlandczyk, wyprowadziła się wiele lat po mojej, ale niezbyt daleko, do Far Rockaway. Zapomniałem jego nazwę ulicy, więc powiedziałem „Cześć, Patrick”, a on odpowiedział „Heh, Chucky Bucky Beavah!”

To prawda, że na Manhattanie, że szczególny akcent, że wszyscy są nadal oznaczone jako posiadające – że thoidy-thoid i thoid, który, nawet jeśli wszystkie klasy, wykształconych lub nie, mówił, nigdy nie brzmiało całkiem, że absoid – jest trudno znaleźć teraz. Podczas gdy kiedyś można było wejść do każdego sklepu na Lower East Side i znać brzmienie głosu sprzedawcy, lub, jako przybysz z zewnątrz, zamówić taksówkę tylko dla przyjemności zmuszenia taksówkarza do wypowiedzenia nazwy tej ulicy, teraz twarze i głosy są bardziej wymieszane i zmienione, a wsiadanie do taksówki jest, nawet dla tubylca, rodzajem etnicznej ruletki – grą, w którą czasami gramy, próbując odgadnąć pochodzenie etniczne taksówkarza bez zerkania przez siedzenie na jego prawo jazdy.

Ale New Yawkese wciąż jest w naszej dialektalnej zupie, i tak dalece, jak samo miasto – ulice, zacienione szczyty, krawędzie i jego prędkość – kształtuje sposób mówienia, pozostanie on, zmieni kształt i pojawi się na nowo w często nieprzewidywalny sposób. W rzeczywistości, nawet ten stary czas New Yawkese jest nadal słyszalny, w „echa”, sposób, w jaki potomstwo tej pierwszej fali imigrantów z Europy Wschodniej często mówił – „I betcha ya can’t do it, I betcha,” lub „I tell ya it’s mine, I tell ya” – i dlatego zyskał nazwy Johnny lub Eddie Echoes.

William Stewart zauważył, na przykład, że niektóre ze starych akcentów imigrantów zostały zinstytucjonalizowane tak, że irlandzki New Yawkese stał się, w dużej części, akcentem policjantów, którego ślady słyszał z ust nawet młodych latynoskich funkcjonariuszek.

A potem był dzień, kiedy zawędrował na Lower East Side, na wschód od Bowery, na obszar nieco na południe od Orchard Street, gdzie tak wielu żydowskich kupców miało i nadal ma sklepy z odzieżą i sprzętem, obszar, który teraz stopił się nieco z Chinatown. Chciał kupić miedziany wok i wszedł do jednego z tych sklepów, aby go znaleźć. Za ladą stał Chińczyk, który po usłyszeniu prośby Stewarta, zatrzymał się na sekundę, a następnie podniósł ręce: „Powinienem wiedzieć z coppa woks?”.

Ten artykuł z archiwum Village Voice został opublikowany 12 kwietnia,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.